Popularna maskotka Mario i Donkey Kong, w kolejnej odsłonie gry Nintendo.
7 wrz 2011
Mario Racing jak i gra Mario World to odświeżona wersja gierkusi z przed kilkudziesięciu lat, która w tamtym czasie ukazała się na Nintendo Entertaiment 64. Teraz młodszy małpiszon skonwertowany został na mobilną konsolę Nintendo DS. Diddy Kong pod koniec lat dziewięćdziesiątych mocno konkurował z Super Mario Brothers 64, a po tylu latach można śmiało powiedzieć, że gierka nadal trzyma poziom, wcale się nie zestarzała i wręcz przeciwnie – troszkę ją nawet odmłodzono.
ADVENTURE
Rzeczywistość gierkusi odbywa się na wyspie, na którą wpłynął wielki kosmiczny prostak Wizpig przejmując nad nią kontrolę. Zastraszeni jej tubylcy dogadali się do Diddy Konga z prośbą o radę w wypędzeniu wroga. Dzielny nieduży małpiszon zjawia się na zawołanie i w trybie przygody pomoże wygonić nieproszonego tyrana.
Na początku musimy zdecydować kim, z pośród ośmiu dostępnych postaci będziemy grać. Do wyboru jest myszka Pipsy, żółwik Tiptup, małpy Diddy Kong, Dixie Kong i Tiny Kong, tygrysek Timber, borsuk Bumper , a ponadto krokodyl Krunch. Każdą postać określają trzy podstawowe parametry (prędkość, przyspieszenie, sterowność). Po wyborze zwierzaka pojawi się dżin Taj (niebieski słoń), który będzie prowadził nas poprzez grę. To u niego możemy zamienić i ulepszyć pojazd (samochodzik, samolot, poduszkowiec), wejść do menu gierkusie, to on po każdym zwycięstwie wręcza nam nagrodę – balona (odpowiednik gwiazdek w Super Mario Bros 64).
Zdobyte balony otwierają bramy do światów, a w późniejszym czasie także i drzwi do torów na których będziemy się ścigać. Wyścigi odbywają się na tej samej zasadzie jak w The Mario, na trasie znajdujemy różne przeszkadzajki, które całkowicie mogą przekształcić naszą pozycję. Zamiast boxów, zbieramy różnokolorowe balony: czerwony – rakieta, niebieski – przyspieszenie, zielony – plama oleju… są jeszcze magnes, który przyciąga nas do zawodnika z przodu i osłonka chroniąca nas przed ostrzałem. żeby było ciekawiej zastosowano trójstopniową możliwość wzmacniania zarobionych ,przeszkadzajek” (np. rakieta > pięć rakiet naprowadzających > rakieta naprowadzająca na lidera wyścigu / albo / plama oleju > kolczasta kula > bańka mydlana). Gdy dojedziemy do mety jako pierwsi na każdym torze w danym świecie, to będziemy mogli zmierzyć się z bosem tam aktualnym. Po wygraniu z nim otrzymamy część amuletu, która powoduje że skalista podobizna głowy Wizpiga (znajdująca się w centrum wyspy) ożywa. Pokonanie bosa w danym świecie jednak nie kończy naszej zabawy gdyż mamy sposobność ponownej gierkusie na tych samych torach w wyzwaniu z balonami. Gra już nie jest zwyczajną ścigałką, a raczej shooter’em na szynach z całkiem innej perspektywy. Widok z oczu na poruszającym się latającym dywanie umożliwia nam poczuć moc DSa i jego cechy charakterystyczne. Naszym misją jest rozbicie jak największej ilości balonów i przy okazji zebranie kilkunastu monet do sakiewki umieszczonej w prawym dolnym rogu touch screen’a. W balony wystarczy uderzyć stylusem, monety jednakże przeciągamy po ekranie. Gdy uda nam się rozbić ich określoną ilość na każdym torze, ponownie wracamy do bosa (tym razem wyścig jest trudniejszy). Istnieje także sposobność trzeciego spotkania z szefem każdego ze światów, niemniej jednak tam pojazdem sterujemy jedynie za poradą stylusa (wyścig jest bardzo nieprosty), a za wygraną dostaniemy sto monet.
Gdy pokonamy wszystkich bosów z czterech światów i zbierzemy wszelkie części amuletu Wizpiga, jego skalista podobizna ożyje, a my będziemy mogli wlecieć do jego ryja (jaskini), aby zmierzyć się z kosmicznym prosiakiem w walce finałowej. Po zwycięstwie z nim to jednak nie koniec – po obejrzeniu tekstów pojawia się scenka, w której świętującym zwierzakom ponownie przeszkadza wielki świniak. Latarnia morska znajdująca się na plaży zamienia się w rakietę i … i musicie zagrać ażeby dowiedzieć się co dalej.
To jeszcze nie wszystko co oferuje tryb przygody. W każdym świecie ukryty jest jeden klucz otwierający ,drzwi życzeń”. Za nimi czeka zegar T.T. z którym z pewnością się ścigamy, niemniej jednak na trasach które sami rysujemy stylusem (na początku nie posiadamy dużego pola do popisu, gdyż jesteśmy uczeni co i jak się wytwarza w tym prostym kreatorze torów, ale w późniejszym czasie mamy już wolną rękę). Po zwycięstwie dostajemy także kawałek amuletu, którego całość odblokuje w menu priorytetowym alternatywę kreatora tras.
Tryb przygody oferuje także wyścig o trofeum z każdego świata. Zasada jest dokładnie taka sama jak w serii Mario Bros – cztery punktowane wyścigi pod rząd, z których w klasyfikacji ogólnej wyjawia się zwycięzca.
W trakcie gierki w trybie przygody możemy, a nawet i musimy zbierać monetki znajdujące się na trasie – za które u Taj’a wykupuje się różne rzeczy do pojazdów (dodatkowy spojler, skrzydło poprawiające sterowność poduszkowca lub samolotu, albo tylny wydech – zwiększający prędkość). Możliwość tuningowania jest nowością w DKR, w wersji na N64 nie było to możliwe. Ten dodatek w stosunku do pierwowzoru jest bardzo przydatny i ułatwia grę. Monety służą również do wykupywania i odblokowania dodatkowych tras w trybie dla jednego gracza, jakichś dodatkowych opcji i procedur jak przykładowo. ,sound recorder” dzięki któremu istnieje sposobność nagrania kilkusekundowych sekwencji dźwiękowych do zasadniczych etapów rozgrywki (wygrana, przegrana, wysunięcie się na prowadzenie, gdy wystrzelimy rakietę, albo gdy oberwiemy od innego gracza).
Między zdobywaniem balonów i odkrywaniem nowych tras Taj zaproponuje nam wyzwania: wyścig dookoła wyspy w każdym z pojazdów, zbieranie tokenów lub ugaszenie wszystkich pochodni znajdujących się w tunelach. Jest to jedno z ciekawszych, bo stosuje mikrofon w DSie. W określonym limicie czasu musimy dojechać do każdej z pochodni i dmuchnąć w mikrofon by ją ugasić – niby nic, a powoduje frajdę.
Całkowite ukończenie przygody odblokowuje Wizpig’a jako grywaną postać oraz MIRROR ADVENTURE, czyli wszystko w odbiciu lustrzanym.
SINGLE RACE
Tryb dla jednego gracza bez wczuwania się przygodę oferuje łatwe wyścigi – wybieramy zwierzaka, trasę, pojazd i gramy. Możemy jeszcze włączyć opcję time trial w której należy pokonać wszystkie czasy ustanowione poprzez T.T. – o ile uda nam się go pokonać na każdym torze i w każdym pojeździe to zostanie on odblokowany jako grywalna postać.
Za monetki zebrane w trybie przygody odblokować możemy ,coin challenge” – na trasach porozrzucanych jest osiem miedziaków, które nie dość że musimy zebrać to jeszcze musimy być pierwsi na linii mety. Jest to kolejna dodatkowa opcja dla wymiataczy i chcących ukończyć grę w stu procentach, stanowiąca kolejne wyzwanie. Z całą pewnością ,mirror coin challenge” także jest dostępny, zresztą podobnie jak również mirror w czasówkach z T.T.
Podsumowując trzeba zaznaczyć, że oprócz priorytetowym trybem przygody po przejściu gry mamy jeszcze wiele możliwości, no i odbicie lustrzane do każdego trybu – co podwaja czas spędzony z grą – ja spędziłem z nią ponad trzydzieści siedem godzin liżąc wszystkie ściany, trasy i tryby gry.
W Diddy Kong Racing DS możemy grać nawet do ośmiu osób używając jednego kartridża, lub gdy właściwie każdy z grających posiada własny. Uprzyjemniając sobie czas w ten sposób można ścigać się na jednym torze w popularnym wyścigu, lub w ,trophy race” na czterech trasach jak w The Mario. Dostępny jest też tryb battle, zbieranie tokenów oraz dodatkowo rozrywka na narysowanych przez siebie torach. Gracze mogą również wymieniać się ghost data (swoimi czasówkami).
On-line wykorzystujący usługę Nintendo Game Makers Wi-Fi Connection umożliwia na grę do sześciu osób, a oferowane tryby gierce to single race, battle tracks, trophy race i token tussle. Niestety Diddy Kong Racing DS to nie Mario Play i jest mniej popularny, przez co trudniej i dłużej wyszukuje się tylu graczy ilu żeby się chciało (mamy możliwość wyboru z iloma przeciwnikami chcemy grać: 2 / 4 / 6). Pojedynczych zawodników w każdej chwili znajdziemy, powinno się być tylko bardziej cierpliwym niż przy MK DS.
Personalizując grę możemy wykonać własne emblematy, które niestety nie są widoczne w trakcie grania w sieci z losowo dobranymi przeciwnikami. Emblematy widzą wyłącznie nasi znajomi, z którymi wymieniliśmy się przedtem Friend Code.
Mniejsza popularność gierce i brak snakingu (obecnego w Mario Kart DS) sprawiają, że o oszustwa nie musimy się martwić, jedynie umiejętności przeciwnika i jego znajomość tras mogą przeszkodzić nam w wygranej. Do gry z kimś należy podejść też z głową, a nie tylko brnąć do przodu – gdy dwóch graczy jest na tym samym poziomie. Superowskie jest również to, że w DKR możemy trąbić na przeciwnika, co w grze on-line ze znajomym daje niesamowitą frajdę. Diddy Kong Racing DS w porównaniu ze swoim pierwowzorem z przed dziesięciu lat wypada bardzo dobrze. Gra zachowała swój klimat, dodano wiele elementów które używa nowa konsoletka. Jest również coś o czym nie wspomniałem, a tyczy się każdego wyścigu – przed startem zamiast odliczania posiadamy wiele sekund aby na dotykowym ekranie stylusem lub palcem rozkręcić koła przy jeździe samochodzikami (przeciągając po ekranie w dół), rozkręcić śmigło w samolocie (kręcąc kółka) i rozpędzić dmuchawę poduszkowca (dmuchając w mikrofon).
Kierowanie samochodami nie stwarza żadnych problemów. Poduszkowiec już z natury jest słabo sterowalny, niemniej jednak dokupując ,skrzydła” łatwiej będzie nam się grało. Sterowanie samolotem także nie stwarza kłopotów, niemniej jednak chłopcy i dziewczęta pamiętające oryginalną wersję na początku zatęsknią za analogiem z N64, a w przyszłości dopiero przyzwyczają się do krzyżaka.
Graficznie gierka prezentuje bardzo wysoki poziom, w końcu za wszystko odpowiada Rare. Otoczenie jest w całym 3D, bujnie kolorowe i identyczne jak wersja z Nintendo 64. Kilka szczegółów zostało zmienionych, ale zarys ogólny został w pełni zachowany. Każdy kto grał w DKR pod koniec lat dziewięćdziesiątych aktualnie miło wspomni starsze czasy. Klucze otwierające ,drzwi życzeń” umiejscowione były w odrobinę innych miejscach, niemniej jednak cały czas znajdują się na tych samych trasach co kiedyś. Co ważne z gierki usunięto dwie postacie, które na Nintendo Twórcy Gier 64 zostały do wyboru – Banjo i Conker są aktualnie w rękach Microsoftu.
Ścieżka dźwiękowa nie zmieniła się, te same przyjemne melodyjki przygrywają nam w trakcie jazdy, a okrzyki i piski zwierzaków gdy wpadną na jakąś minę brzmią bardzo dobrze. Uznanie powinno się się opcji ,sound recorder” umożliwiającej nagrywanie kilkusekundowych sekwencji dźwiękowych, uprzednio z czymś takim się nie spotkałem, a spisuje się to bardzo świetnie – przykładowo. jakaś fajna koleżanka może dograć wiele okrzyków ,wygrałeś!”, ,buu przegrałeś”, ,prowadzisz!”, ,strzelaj!” i co chwila słychać ten głosik – ciekawe, nowe i superowskie .Wyścigi z małym Kongiem przekazują się rewelacyjnie, wcale nie widać tych dziesięciu lat, które już minęły, a raczej odwrotnie, dodane elementy odmłodziły tę pozycje. Niestety dzisiejsi gracze nie zauważą tych różnic, o ile ogólnie rzecz biorąc trafią na tę grę, bo z gokartów znany jest wszak tylko Mario Bros Online. No cóż, z sentymentu do DKR z N64 postanowiłem rozłożyć DKR DS na części pierwsze i z grą spędziłem długi czas. Miłośnik zwariowanych ścigałek znajdzie tu na pewno coś dla siebie, a znudzeni ciągłym graniem w Mario – kolejnego racer’a z tego samego gatunku.
Zaloguj się, by móc komentować.