polary z logo | wanny kaldawei |

Kontynuacja gry Super Mario Bros.

6 wrz 2011

Mario vs. Donkey Kong 2: March of the Minis jest kontynuacją bardzo dobrej gry, której pierwsze wydanie ukazało się na Nintendo GameBoy Advance w 2004 roku. Wówczas to nowa gierka, z dosyć ciekawym podejściem do tematu: logiczno-zręcznościowa, przypominająca jednocześnie pierwszą arcade’ową grę Donkey Kong w której Mario zadebiutował jako JumpMan – była powrotem do korzeni jednocześnie wprowadzając coś nowego.

W pierwszej części sterowaliśmy hydraulikiem, który musiał uratować skradzione z fabryki należącej do ,Mario Toy Company” niezbyt duże zabaweczki zwane mini-Mario. W części drugiej, która ukazała się już na Nintendo DS w 2008r, zaczynamy od ceremonii błyskotliwego otwarcia ,Super mini-Mario Word”. Zakład produkcyjny się rozrosło, fabryka poza mini-Mario wytwarza także mini-DK, mini-Toad , a dodatkowo mini-Peach. Zaproszona na otwarcie piękna Paulina po przecięciu wstęgi dostaje od Mario i Donkey Kong’a małe zabaweczki z ich podobiznami. Dziewczyna wybrała natomiast mini-Mario, co złamało serce zauroczonego nią DK’a, który z ogniem w oczach porywa ją windą na sam szczyt budynku. Na ratunek wyruszają zabaweczki – bo to w tej chwili nimi będziemy grali w drugiej części Mario Super vs. Donkey Kong.

Każde z ośmiu pięter (wliczając już parter) to osobny świat, na którym mamy po dziewięć zróżnicowanych leveli i walkę z Donkey Kong’iem. Każdy piętro-świat wyróżnia się też innym otoczeniem, wprowadzając coraz to nowsze przeszkody i przeciwników. Mi najbardziej spodobał się świat ,Magnet Mania” w którym to mini-Mario mogą poruszać się po namagnetyzowanych ścianach i sufitach, chodząc bokiem i do góry nogami. Wspomnieć należy, że właściwie każdy nowy detal (dźwignia, ruchoma platforma, winda, itd…) o ile pojawia się 1-szy raz w grze, to w okienku HELP możemy obejrzeć ,tutorial” pokazujący jak z tego korzystać.

Sterowanie odbywa się w całości na dotykowym ekranie używając do tego stylusa. “Patyczkiem” wskazujemy kierunek ruchu zabaweczek przez krótkie ,maźnięcie” w lewo lub prawo (od dołu w górę stwarza skok), dotknięcie mini-Mario zatrzymuję go. W ten sposób musimy doprowadzić naszych malutkich przyjaciół do drzwiczek. Wydaje się to zwykłe, niemniej jednak by ukończyć level – trzeba uważać na kilka przeszkód utrudniających zabawę, a gdy do ogarnięcia posiadamy więcej nieznacznych Marianków, to gra nabiera smaczku. Z łatwością można ukończyć prawie każdy poziom, nawet nie doprowadzając wszystkich obecnych na planszy mini-Mario, ale aktualnie gdy są one w ciągłym ruchu, a do tego dojdą do drzwiczek jeden po drugim i wszystkie, to wynik ostateczny jest wyższy – produkuje się COMBO naliczające ilość zabaweczek wchodzących do drzwiczek, w przyszłości doliczane są punkty za czas, następnie czy wykonaliśmy to w ruchu ciągłym nie zatrzymując ani jednego na chwilę. Co więcej jeszcze nagradzani jesteśmy punktami za zebrane monetki po drodze i zniszczenie przeciwników. Zdobyte w ten sposób punkty określają ocenę – czy konkretny level przeszliśmy na brązową gwiazdkę, srebrną, czy ma możliwość złotą. Dla zachęty powinno się wspomnieć, iż po wykończeniu w ostatecznym rozrachunku Donkey Kong’a pojawi się pietro (piwnica) z dwoma dodatkowymi walkami finałowymi z gorylem. Do tego w tym momencie są te gwiazdki, 40srebrnych odkrywa pierwszą, a 40złotych drugą – dodatek, niemniej jednak zróżnicowany pozwala jeszcze na chwilę pocieszyć się w singlu Mario vs. Donkey Kong 2: March of the Minis.

Sam system gry dla wielu przypomina ten z Lemingów – doprowadzić wszystkich naszych do drzwi, uważając na to żeby ich nie stracić po drodze. Sterowanie jest bardzo dobrze dobrane i proste, spotkałem się poprzednio z różnego stylu wypowiedziami na forach internetowych, że może ono przysporzyć problemów, że monitor dotykowy nie wyłapuje wszystkich komend, że mini-Mario w pewnych przypadkach zrobią coś innego niż zamierzaliśmy. Ja się z tym nie spotkałem, grało mi się rewelacyjnie i z przyjemnością ,maziałem” po ekraniku stylusem.

Jako zdobycz do każdego piętro-świata, można uznać porozrzucane w levelach karty z literkami, których komplet produkuje wyraz ,MINIMARIO”, a zebranie wszystkich odblokowuje minigierki Shy Guy Smash. Są to trzydziesto sekundowe gierce na refleks – musimy rozbić jak najwięcej wychodzących z rur Shy Guy’ów, uważając jednocześnie, aby nie trafić na bombę, która odejmuje nam pięć punktów (za jednego dobrze trafionego Shy Guy’a dostajemy 1 punkt). Shy Guy Smash jest dodatkową rozrywką, pozwalającą się odprężyć od gierce właściwej – na kolejnych piętrach jej poziom trudności z całą pewnością rośnie (rury z których wychodzi nasz ,cel” potrafią być nieźle wykręcone).

Po uratowaniu Pauliny satysfakcja z ukończenia gry pozostanie, ale co zrobić ażeby cieszyć się nią dłużej? Jest coś takiego – twórca leveli. Możemy sami zbudować swój poziom (przechodząc singla, odkrywamy różnego stylu instrumenty: przeszkody, przyciski, przeciwników, platformy, tła… – mówiąc krótko za dobre wyniki, jesteśmy nagradzani zestawem do budowania). Developer jest zwyczajny w obsłudze, a samo budowanie potrafi zająć bez liku czasu (na myśleniu, w późniejszym czasie testowaniu, poprawianiu…) i dopiero jeżeli uda nam się zbudowany level ukończyć – zostanie on zatwierdzony poprzez konsolę jako prawidłowy, którym w późniejszym etapie będziemy mogli podzielić się z przyjaciółmi grając w tą grę – dlatego warto zainwestować w gry Mario .

W {gry Mario|gry Super Mario|gry Super Mario Bros|gry Mario Bros|Mario Games vs. Donkey Kong 2: March of the Minis możemy grać z innymi bezprzewodowo, dzieląc się naszymi levelami (każdy grający musi mieć własny kartridż z grą), a chłopcy i dziewczęta które nie posiadają spersonalizowanej gierce, mogą pobrać od nas wersję demo. MvsDK2 umożliwia także rozgrywkę w Internecie wykorzystując usługę Nintendo Wi-Fi Connection. Tryb przez Internet wygląda następująco: musimy dać w zamian się Friend Code z drugą osobą i zsynchronizować ją (etapy też powinno się synchronizować) i dopiero wówczas będziemy mogli udostępniać nasze i ściągać od innych ich levele. Ten system dla mnie jest dobrze rozwiązany, bo obaj gracze nie muszą być w tym samym czasie on-line. Problem stanowi już znalezienie kogoś chętnego do konwersji swoimi levelami. W Polsce znalazłem jednego ,Przyjaciela” z którym wymieniłem się FC. Można poszukiwać też na zagranicznych stronach – polecam forum gamespot.com – ale nie forum ogólne, a forum gry ( gamespot.com > Mario vs. Donkey Kong 2: March of the Minis > Forum ). Jest również możliwość pobrania ośmiu leveli z serwera Nintendo, ale są one tam na stałe i przez pół roku nic nowego się nie pojawiło (słyszałem, że podobno po wydaniu gry były aktualizacje) – dlatego najlepiej poszukiwać ,żywych” tworzących poziomy graczy. Sam miałem dopisanych ponad piętnaście osób, a każda z nich zbudowała co najmniej trzy etapy co daje już niezłą sumkę dodatkowych poziomów (a są i tacy co posiadają więcej i bez ustanku tworzą). Powinno się także przyznać, że niektórzy umieją zrobić takie ,plansze”, że główkować będziemy jak wskoczyć na jedną platformę, a już samo dojście do drzwiczek graniczy z cudem. W pamięci gierce, możemy zapisać osiem spersonalizowanych stworzonych leveli i dwadzieścia cztery ściągnięte od innych osób.

Audiowizualnie gierka prezentuje się bardzo dobrze. Grafika w 2D, kolorowa ,mariankowa” znana Ci nie wprowadza nic nowego, a utrzymuje się w sprawdzonych klimatach. Dźwięk też trzyma poziom (lekka muzyczka w tle, odgłos nakręconej zabaweczki, jakieś brzdęki: sprężyn, wysuwających się platform, wind, przycisków, rozbijających się mini-Mario…).

Podsumowując Super Mario vs. Donkey Kong 2: March of the Minis mogę śmiało powiedzieć, że dorównuje części pierwszej i tak samo jak ,jedynka”, wciągnęła mnie na długo i dała się ukończyć w 100%. Zmiana grywanej postaci z Mario na mini-Marianki też wyszła na dobre, dopasowując system rozgrywki do sposobności dotykowego ekranu DS.’a. Tryb przez Internet, pozwalający na ściąganie dodatkowych leveli dzięki Nintendo WFC jest dalszym argumentem ,na TAK”, namawiającym do zapoznania się z tą grą. Jeżeli już mieliście przyjemność zagrać w pierwszą część MvsDK – to około wiecie czego się spodziewać – polecam!

Zaloguj się, by móc komentować.

© 2012 - exo-terra24.skoczow.pl - silnik: WordPress - design: XHTML Valid - spolszczenie: Adam Klimowski